Pozwolę sobie na kilka myśli i uwag związanych z wędrówką górską.. zdaję sobie sprawę, że wiele tego na różnych stronach, ale jeśli ktoś zechce to przeczytać, ew. wszcząć dyskusję, lub wyrazić swój pogląd na poruszane sprawy - to będzie mi miło.

    Może zacznę od dygresji na temat zachowania na szlaku. Jest coś takiego jak karta turysty, i jeśli nawet ktoś nie zna jej treści, to wydawałoby się, że wie  jak zachowywać się w Górach, w lesie.. ale obserwując turystów, lub miejsca w których byli,  można odnieść wrażenie, że jednak czasami najbardziej oczywiste sprawy, takimi nie są... nie potrafię zrozumieć jak można zostawiać po sobie śmieci na szlaku?! Jeśli już nie tak bardzo nie chcemy zabrać ze sobą swoich pustych opakowań, papierków, to w najgorszym razie można je tak zakopać, aby nie zaśmiecać otoczenia.
    Idąc do lasu za tzw. potrzebą, należy również zwrócić uwagę, żeby najpierw przygotować sobie jakiś dołek ;), a później go zasypać ... lepiej, żeby ktoś inny w "to" nie wdepnął później.
    Mycie w potoku - to też oczywiste raczej - ale różnie czasami bywa - urządzamy poniżej miejsca czerpania wody do picia i mycia garnków.
    Jest też miły zwyczaj pozdrawiania się na szlaku, nawet jeśli zupełnie nie zna się mijanych osób, bardzo to miły zwyczaj i chyba większość o nim pamięta i respektuje, co cieszy. Faktem niestety jest, że jednak bezwiednie oceniam spotykanych turystów.. wiem, że to niezbyt "ładne", a może nawet krzywdzące, ale coż... pewnie to takie trochę "zwichnięcie" już .. a najbardziej oceniam na podstawie butów :), później plecaka (jak spakowany, co w nim jest ...) - resztę przemilczę ;)

    To co dziś oferują sklepy turystyczne to zupełne szaleństwo.. pod względem jakości, asortymentu, cen.. jeszcze 15, 20 lat temu.. ale zostawmy to kombatanctwo :)
Pewne rzeczy się nie zmieniają i pewnie jeszcze długo nie zmienią, jeśli chodzi o ekwipunek turysty górskiego.

Dobrze mieć zaufany sklep z asortymentem trekkingowym, a jeszcze lepiej zaufanego sprzedawcę, który zna się na rzeczy i potrafi fachowo doradzić! Zmiany technologiczne następują bardzo szybko i człowiek nie jest czasami w stanie nadążyć za nimi.

Z czystym sercem polecam sklep mojego syna - Góra Wrażeń! w Lesznie :). Tu na pewno można otrzymać fachową poradę i kupić sprzęt lub ubiór o dobrej jakości w niezłej cenie. Składają się na to lata doświadczenia, zarówno tego nabytego podczas górskich wypraw jak i zawodowego (kilka lat pracy w sklepie outdoorowym, liczne wyjazdy - krajowe i zagraniczne na szkolenia związane z najnowszymi technologiami w produkcji odzieży i ekwipunku trekkingowego). Sklep nie ruszył jeszcze "pełną parą". Funkcjonuje na razie jako stacjonarny, ale już niedługo ruszy również sklep internetowy, choć już teraz można zamawiać i dokonywać zakupów przez nata.
Wg mnie najważniejszą sprawą są buty górskie! Tu oczywiście jest szaleństwo wyboru.. schodziłem wiele par.. od wojskowych tzw. owijaczy po ciężkie wałbrzyskie himalaje..
chyba jednak najlepsze są buty ze skóry i to bez membrany. Kilka lat używałem buty firmy Meindl,  wygodne i odporne na przemakanie, nadają sie do raków półałtomatycznych. Obecnie mam skórzane, bez membrany Zamberlany. Radzę kupować buty minimalnie za duże. Po dłuższym chodzeniu stopa potrafi nieco spuchnąć i wówczas o otarcie nietrudno.
Oczywiście należy pamiętać o okresowym impregnowaniu.
    Kolejna sprawa - odpowiedni ubiór. Zawsze trzeba przyjąć, że może być w Górach bardzo zimno, deszczowo i wietrznie. Nawet, gdy planowana trasa nie jest długa należy zabierać ze sobą ciepłe ubranie. Właściwie zawsze zabieram plecak, nawet na krótkie wycieczki na lekko. Zazwyczaj mam  w nim kurtkę tzw. gotetex - lekka, nie przepuszcza wiatru i chroni przed deszczem. Polar. Doskonale sprawdza sie podczas wędrówek tzw. softshell - dobrze oddychająca kurtka, która chroni jednak przed wiatrem i wyziębieniem. Małą butlę gazową, garnek i palnik. Nóż. Butelkę 1,5 l z wodą, czasami nawet 2.
Co zabieram na wyprawy? Kto mnie zna - to wie, że sporo :). Zazwyczaj mam najcięższy plecak w grupie.. :). Oprócz oczywistych rzeczy, typu śpiwór, karimata (koniecznie w pokrowcu - przedzieranie się przez kosówkę z karimatą bez pokrowca przynosi opłakane skutki - można uszyć łatwo samemu pokrowiec np. z cienkiego ortalionu).
    Namiot - koniecznie z podwójną powłoką - czyli namiot z tropikem, fajnie jak ma przedsionek - choć więcej waży.
    Śpiwór - niemożliwe jest kupienie śpiwora uniwersalnego. Posiadam kilka: jeden tzw. mikst czyli syntetyczno-puchowy Małachowskiego o wadze 1,2 kg (na wyprawy zimowe lub w wyższe Góry), drugi - ciepły śpiwór syntetyczny również firmy Małachowski  wadze 1,2 kg, trzeci cienki i lekki syntetyczny do spania w schroniskach. Śpiwór wkładam w worek kompresyjny, tak aby w plecaku nie zajmował za wiele miejsca, a tak spakowany wkładam jeszcze w super szczelny i wodoodporny worek. Należy koniecznie pamiętać, że w domu śpiwór powinien być przechowywany w stanie rozwiniętym - moje wiszą luźno w szafie.
    Toporek - mały i ostry - wierny towarzysz :), nóż - zawsze na wierzchu, butle gazowe - używam camping-gaza a także palnik uniwersalny (na gaz, benzynę i ropę - przydatny gdy leci się np. samolotem i nie można zabrać kartusza)  - niedawno kupiłem tzw. adapter i sam nabijam kartusze z większej butli - całkiem nieźle to działa, i jest z 10 x tańsze! Warto mieć ze sobą co najmniej 2 garnki do gotowania, metalowy kubek do picia - ja mam z podwójnymi ściankami - dłużej utrzymuje ciepło napoju i nie parzy rąk.
    Latarka - mam tzw. czołówkę Black Diamond - pięknie działa, lekka, mała, wydajna. Można też kupić z 5 x tańsze czołówki np. na Allegro, ale nie polecam, ich marna jakość może spowodować, że odmówią współpracy w momencie, kiedy będą najbardziej potrzebne - warto pamiętać o zabezpieczeniu latarki przed przypadkowym włączeniem się w plecaku (jeśli nie mają takiej opcji wbudowanej) - i zabraniu dodatkowych baterii. Parametr, na który warto tutaj zwrócić uwagę, to  jasność światła emitowanego przez diody. Uważam, że jasność powinna być nie mniejsza niż 150 lumenów.
    Kijki trekkingowe - super sprawa - szczególnie gdy idzie się po śliskim, lub luźnych kamieniach, a najbardziej przy zejściach - od niedawna przekonałem się bardzo do kijków! Odciążają wybitnie stawy kolanowe. Wg mnie, też nie ma sensu kupować jakiś szalenie drogich - ale to oczywiście wg możliwości każdego. Moje kijki kupiłem za ok. 100 zł i trzymają się przyzwoicie, choć mogłyby być lepsze.. np. paski i ich mocowanie (to chyba jedna z ważniejszych rzeczy, na którą trzeba zwrócić uwagę), zdecydowanie lepsze są kijki z blokadą zewnętrzną, zatrzaskową, choć i tu trzeba uważać na takie, które same potrafią się otworzyć.
    Bardzo przydatne są podczas wędrówek tzw. stuptuty, czyli ochraniacze na nogi. Oczywiście chodzi tu dodatkową ochronę przed np. wpadaniem śniegu do butów, gdy jest trochę głębszy, w czasie deszczu chronią buty od wilgoci i wody spływającej po nogach, mokrych traw, a także np. od jeżyn, czy innych chaszczy, które potrafią nieźle poranić nam nogi.
    Bardzo praktycznie jest zabrać ze sobą mocniejsze klapki lub sandały odporne na wodę, można wejść do rzeki, pod natrysk, w mokrą trawę - powinny być w miarę lekkie i solidne, żeby nie pozrywały się jakieś paski itp. Do  wielu schronisk nie można wchodzić w butach - klapki więc są wówczas idealne. Gdy przemokną buty turystyczne i suszą się np. przy ognisku - zakładasz klapki! :) itd. Moje sandały są dość solidne i mogą służyć nawet do wędrówek.
    O pewnych oczywistościach nie będę się rozpisywać, jak np. skarpety - są tak samo ważne jak buty i tu też w ostatnich czasach nastąpił niesamowity postęp. Dobre skarpety mogą, niestety kosztować nawet pod 80 zł - ale wg mnie warto nie zainwestować, bo to w dużej mierze o skarpet zależy nasz komfort chodzenia i czy nabawimy się otarć, czy nie. Są skarpety, które pomimo pokaźnej grubości, chłodzą - a więc nadają się na lato, są takie, które oczywiście grzeją i należy zakładać je zimą, dobrze odprowadzają wilgoć, wentylują itd, itp - warto o tym wiedzieć, albo dobrze gdy potrafi nam w sklepie ktoś fachowy doradzić! ... wspomnę tylko, że kilka par trzeba raczej mieć, nie zawsze jest możliwość wyprania, czy też wysuszenia, a lepiej nie chodzić  w mokrych skarpetach, bo odparzenia, czy też otarcia powstają bardzo szybko. Nawet jak są mokre buty warto zmieniać skarpety na suche - o stopy trzeba bardzo dbać! Ja używam pojedynczych skarpet grubych, ale są różne "szkoły" - znam takich, którzy chodzą w pojedynczych cienkich i dają radę (ale to w sytuacji gdy mają jakieś superbuty chyba), inni zakładają podwójne skarpety: najpierw cienkie, a na nie grube.. wypróbowałem na sobie różne warianty i doszedłem do tego co napisałem wcześniej. Doskonale sprawdza sie bielizna termoaktywna! - na prawdę warto w to zainwestować. Zimą lub w wyższe Góry zabieram bieliznę z wełną merynosa.
    Spodnie: zabieram jedne długie do chodzenia trekingowe - szybko schną, są mocne i elastyczne. Dodatkowo zabieram lekkie spodnie dresowe - raczej do spania, lub awaryjnie. Oczywiście zawsze biorę krótkie spodenki i w tych chodzę najczęściej (nie zimą oczywiście) plus spodnie membranowe - przeciwdeszczowe (fajne jeśli można założyć je bez zdejmowania butów).
    W zależności od długości wyjazdu biorę kilka cienkich i lekkich koszulek z krótkim rękawem, świetnie spisują sie koszulki termoaktywne - polecam, 2 koszule trekingowe (flanela odpłynęła w niepamięć, gruby  polar, dość lekką kurtkę tzw. hydrotex (było wyżej), pelerynę przeciwdeszczową, coś na głowę (kapelusz), bufa, czasami rękawiczki, w góry wyższe koniecznie górskie okulary przeciwsłoneczne. Do tego zabieram chustkę na szyję (można przetrzeć spocone czoło i twarz, ochronić szyję przed słońcem..)  i to z reguły wszystko, gdy ma to być wyprawa nie zimowa, kąpielówki - często korzystamy z różnych jezior górskich i potoków..
    Z innych rzeczy zabieram: mapy, przewodnik, kompas, nawigację GPS (nie zawsze udaje się wgrać odpowiednie mapy, ale zdarzało się, że ratuje skórę w ekstremalnych warunkach), śpiewnik, kilka pudełek zapałek (najlepiej w hermetycznie zamykanym woreczku foliowym), zapalniczkę, kilka kostek podpałki do grilla (łatwiej rozpalić ognisko gdy jest mokre drewno), kilka metrów mocnej linki, kilka klamerek, małe kombinerki, trochę drutu, kilka gwoździ, mocną nitkę, igłę, agrafkę, aparat fotograficzny (od niedawna - cyfrowy + statyw) z kilkoma kompletami akumulatorów lub lepszych baterii, fajkę i tytoń, telefon komórkowy, piersiówkę albo nawet dwie.. i to raczej niepuste..
       Oczywiście w zależności od charakteru wyprawy należy zabrać ekwipunek specjalistyczny, typu uprząż, kask, czekan, raki....

    Jedzenie: oj, tu są już dopiero różne "szkoły". Mój prowiant waży sporo! ale uważam, że najeść się trzeba! Zabieram więc: konserwy w puszkach np. wołowina albo wieprzowina w sosie własnym - doskonała na gorąco, do tego gotuję ryż, albo makaron. Sosy w torebkach (uwaga! na czasy gotowania! niektóre trzeba gotować z 15 min. - te odpadają - szkoda gazu! to samo z ryżem, czy makaronem - wybrać tylko te, które szybko się gotują), kus-kus, czasami rawioli, kilka "gorących kubków", kilka deserów na gorąco np. jakieś kisiele z owocami, kilka lekkich puszek pasztetu i smalcu (do robienia posiłków w czasie wędrówki), lekkie i małe puszki (z tworzywa) mielonek tzw. szynki, wędlinę w plasterkach zafoliowaną, podobnie ser żółty, kilka serków almette, koniecznie dżem (przekładam do półlitrowej plastykowej butelki), z 2 opakowania ramy lub masmiksu, cukier, sól, wegetę, herbatę expresówkę, kawę, słodycze (sporo) tj. batoniki, czekoladę, gumę do żucia, ciastka.., suszone morele albo daktyle, rodzynki.. , multiwitaminowe tabletki musujące do robienia napojów (są różne, różniste - najlepiej wypróbować samemu, które są dobre). Największy raban jest z chlebem - sporo waży i zajmuje dużo miejsca :(, dobrze jak można dokupować w czasie wyprawy, ale czasami trzeba zabrać zapas na kilka dni.. jest co pakować, a jakoś nie lubię śniadania bez chleba. Jak o jedzeniu to i przybory - nóż, łyżka i łyżeczka, obrusik, ściereczka do mycia naczyń, garnki ze 2, kubek, palnik gazowy, kartusze (było już o tym wyżej), z 2 butelki 1,5  na wodę - ja noszę 2 litrowego camelbacka - pozwala to na gaszenie pragnienia w czasie marszu popijając z wężyka.

Kosmetyki... (choć mam serdecznego kolegę, który nie zabiera nawet szczoteczki do zębów, żeby było lżej...;), ale mydło i ręcznik na pewno się przydadzą + jakiś krem... chusteczki kosmetyczne, papier toaletowy.

Apteczka: wg uznania, potrzeb i doświadczenia, ale na pewno trzeba zabrać: tabletki przeciwbólowe, bandaż elastyczny i zwykły, sporo plastrów, coś na gorączkę, na żołądek (wiadomo - jakiś węgiel lub smektę), na ból gardła, maść na otarcia np. prypolisową, tabletki odkażające.

Dokumenty: paszport, karty bankomatowe, pieniądze, ubezpieczenie (koniecznie!!), długopis i kartkę, lub notes, coś do rozrywki - karty, kości, książka? - ważne, żeby dokumenty były w hermetycznej torebce i w bezpiecznym miejscu w plecaku! Z doświadczenia wiem, że lepiej mieć wszystko w jednym plecaku! różne dodatkowe torby, chlebaki są niebezpieczne, kiedyś o mały włos, a straciłbym wszystkie dokumenty i pieniądze.. od tamtej chwili wszystko mam w plecaku, a na zagranicznych wyprawach dokumenty noszę na szyi w torebce ze stalową linką, no może tylko aparat mi dynda, ale to dlatego, żeby ciągle był pod ręką - mam nadzieję, że nie zapomnę o nim nigdy...

Warto dorzucić jeszcze jakiś impregnat do butów, np. w sprayu.

Bardzo ważne jest, żeby zabezpieczyć rzeczy w plecaku przed przemoknięciem, szczególnie śpiwór i ubrania. Warto zabrać też ze sobą kilka dodatkowych worków foliowych.

Plecak: bardzo ważny element wyposażenia - wybór też olbrzymi -  tym bardziej trudno dokonać wyboru. Długi czas chodziłem z plecakiem z zewnętrznym stelażem i nie mogłem się przekonać do plecaka z wewnętrznym, ale też długi czas nie było takich godnych zakupu, teraz nie zamieniłbym się na inny. Posiadam plecak Wisporta 80-95 litrów - chodzę z nim kilka lat, nie jest doskonały, mógłby być szyty mocniejszymi nićmi, no ale swoje przeszedł, ma za małą kieszeń na samej górze (w czapie). Ważne żeby plecak miał wygodny system nośny, wygodne ułożenie kieszeni, dobry materiał - odporny na uszkodzenia i wilgoć (warto mieć dodatkowa pałatkę na plecak - niektóre mają w standardzie - mój ma :). Bardzo ważny jest sposób przylegania plecaka do pleców, chodzi mi o w miarę swobodną wentylację i sztywny stelaż. Plecak powinien mieć odpowiednią pojemność - to oczywiste - na wypady wielodniowe 80 litrów to chyba minimum. Trochę trzeba czasu i prób wielu, aby dobrze wyregulować system nośny - wysokość noszenia, długość pasków na ramionach, pasa biodrowego, odciągów itp., nie jest to wcale takie łatwe :). Trudno reklamować jakiś konkretny model, w rodzinie mamy 5 plecaków Wisporta i mam bardzo pozytywną opinię na ich temat - niezbyt drogie, wygodne, solidne..

Cóż, to moja lista do zapakowania na dłuższą wyprawę, z reguły nie robię spisu, tylko mam już taki schemat w głowie i pakuję tzw. blokami tematycznymi tzn. do chodzenia, do spania, do mycia, do robienia posiłków itd. Dość dokładnie obliczam ilość jedzenia, z góry zakładając jakie i ile obiadów, ile kolacji i śniadań i wg tego zabieram prowiant.

Warto pamiętać, że przy pakowaniu plecaka należy zwrócić uwagę, żeby ciężkie przedmioty były raczej niżej i bliżej pleców, lekkie wyżej i na zewnątrz, żeby nic nie uwierało w plecy, nic nie dzwoniło w czacie wędrówki, czy zbyt dyndało.. no i żeby było solidnie spakowane, tak aby np. szarpiąca niemiłosiernie kosówka nie wyciągnęła nam czegoś z plecaka w czasie przedzierania się przez nią, albo w czasie pośpiesznego np. ładowania plecaka do pociągu lub busa, no i niech to też wygląda jakoś w miarę fachowo i "ładnie" :). Raczej na wierzchu należy mieć pelerynę przeciwdeszczową i kurtkę, a także pod ręką dokumenty. Karimatę radziłbym pakować wzdłuż plecaka, nie w poprzek, jednak jest dość szeroka i zahacza o krzaki, gałęzie, a także trudno poruszać się z plecakiem w pociągu czy w autobusie.